
Show Notes
Znacie ten efekt, kiedy pryskacie wodą na gorącą patelnię i woda tworzy małe kuleczki zamiast wyparować? To tak zwany efekt Leidenfrosta. Po zetknięciu z gorącą patelnią część kropelki natychmiast odparowuje, a powstała para wodna tworzy cieniutką poduszkę. – Ta poduszka jest świetnym izolatorem termicznym, więc ona spowalnia przekaz ciepła pomiędzy patelnią a kropelką – wyjaśnia prof. Maciej Lisicki z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego.
💛 https://patronite.pl/radionaukowe 💸 https://suppi.pl/radionaukowe 📖 https://wydawnictworn.pl/
Ten sam efekt sprawia, że na różnych pokazach naukowych ludzie wkładają ręce do ciekłego azotu i przez chwilę nic im się nie dzieje. Nie róbcie tego w domu – ciekły azot i fizyka to duet, który da się wykorzystać o wiele lepiej, a konkretnie do przygotowania przepysznych, gładkich lodów. – Gwałtowny proces mrożenia powoduje, że kryształki lodu są dziesięć razy mniejsze niż w przypadku komercyjnych lodów – wyjaśnia fizyk. W odcinku rozmawiamy o fizyce płynów, a wiele zjawisk, o których rozmawiamy, możecie wygodnie zaobserwować we własnej kuchni.
Bardzo interesującym zjawiskiem jest na przykład piana. – Piany są takimi trochę magicznymi strukturami, bo to ani ciecze, ani ciała stałe – opowiada prof. Lisicki. Dla nas bardzo użyteczna jest piana z mydła, bo obniża napięcie powierzchniowe. Dzięki temu substancja myjąca może wniknąć głębiej i rzeczywiście usunąć tłuszcz, brud i co tam jeszcze potrzebujemy zmyć. Za to nartnikom napięcie powierzchniowe pozwala dosłownie chodzić po wodzie. Są małe, lekkie, dobrze rozkładają ciężar ciała i odpowiednio się poruszają, by nie naruszać sił spójności pomiędzy cząsteczkami wody. I wszystko to zbadali dokładnie fizycy!
Z odcinka dowiecie się też, dlaczego woda kapie z kranu zamiast płynąć cienką strużką, co to znaczy, że pływamy ruchem odwracalnym w czasie, dlaczego koty też są trochę płynem i czy aby producenci ekspresów do kawy z bardzo wysokim ciśnieniem nieco nas nie naciągają. Gorąco polecamy! Dostrzegajmy fizykę wokół nas!
0:00 Wstęp 00:56 Czym są płyny? 04:42 Pływanie w skali mikro i makro 09:39 Liczba Reynoldsa i efekty skali 13:36 Fizyka idealnej konsystencji lodów 22:07 Efekt Mpemby i zamrażanie wody 23:57 Jak zaparzyć idealne espresso? 29:34 Wpływ ciśnienia na parzenie kawy 31:50 Kawiarka, Aeropress i inne metody 37:32 Sensoryka kawy i psychologia smaku 40:02 Dlaczego zupa kipi podczas gotowania? 44:19 Tajemnica kapiącego kranu i napięcie powierzchniowe 46:31 Fizyka piany i ubijanie białek 50:39 Jak nartniki chodzą po wodzie? 55:06 Badania nad larwami i biofilmami 58:56 Podsumowanie
More from Radio Naukowe
Skala sprytu ewolucyjnego, jaki występuje w przyrodzie, jest doprawdy zadziwiająca. Nie trzeba się rozglądać daleko. Weźmy na przykład różankę, niedużą rybkę z rodziny karpiowatych, która żyje w polskich rzekach. Ten gatunek ma niesłychanie wyspecjalizowany i sprytny sposób na ochronę potomstwa. Na wiosnę samczyk różanki wybiera sobie małża, na przykład skójkę. – To jest jeden z najładniejszych gatunków ryb u nas występujących w Polsce. Odstrasza inne samce i zaczyna tego małża oswajać – opowiada dr Piotr Bernatowicz z Wydziału Biologii UW. Samczyk delikatnie muska małża pyskiem, żeby przyzwyczaić go do swojej obecności. Kiedy małż przestaje reagować na dotyk zamykaniem, może się do niego zbliżyć samiczka różanki. Składa porcję ikry do wnętrza małża, a samiec zapładnia ikrę. Małe rybki klują się i rozwijają w bezpiecznej muszli. Opowieść o różance to jedna z wielu arcyciekawych historii, które Piotr zawarł w swojej książce: „Inny przewodnik. Fenomeny polskiej przyrody”, wydanej przez nasze Wydawnictwo RN.
– Spacer kosmiczny ma ze spacerem tyle wspólnego, ile operacja kardiologiczna z majsterkowaniem – mówi w Radiu Naukowym dr Anna Fogtman, biolożka i specjalistka medycyny kosmicznej w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), autorka książki „Ponad błękit. O lotach kosmicznych i ludziach, bez których by ich nie było” wydanej przez nasze wydawnictwo RN.
👉 https://wydawnictwoRN.pl 🎉 ODSŁANIAMY KARTY! Oto nasze NOWOŚCI książkowe w sezonie 2026!
🪶 Pióra są starsze od latania i wcale nie powstały jako dostosowanie do tej pięknej zdolności. – Badacze piór twierdzą, że (…) jest ono tak skomplikowanym dziełem natury, że nie mogło pojawić się wielokrotnie u różnych grup zwierząt – opowiada dr Gerard Gierliński, paleontolog z Juraparku Bałtów. Konkretniej mówiąc, pióra powstały u wspólnego przodka i pterozaurów, i dinozaurów, jako narzędzie do termoregulacji i popisywania się przed partnerkami. Jak wiec doszło do tego, że dziś służą do latania? – Myślę, że to było tak, że był taki dinozaur, jakiś teropod na przełomie triasu i jury, który chciał się przypodobać samiczce, no i przez przypadek mu się zaczęło fruwać. A miał już tą ozdobę, czyli pióra konturowe na ogonie i na łapkach, żeby umieć się przypodobać – mówi dr Gierliński. 🦆 Ptaki to niejedyna linia dinozaurów, która próbowała latać. Były też dinozaury, które fruwały na skrzydłach ze skóry, takich jak nietoperze. Latających stworzeń w prehistorii było oczywiście więcej. Najstarsze aktywnie latające zwierzęta, o których wiemy z zachowanych znalezisk, to pterozaury. Latały już w triasie, około 230 milionów lat temu. Ale uwaga: pterozaury to nie dinozaury! Te dwie grupy miały wspólnego przodka. Linie pterozaurów wygasły, a dinozaury możecie zobaczyć za oknem. 🐊 W odcinku usłyszycie też, dlaczego wszyscy jesteśmy gadami, a w ogóle to rybami (i żywymi skamieniałościami!), skąd się wzięły dzioby i pneumatyczne kości, kim były azdarchy, po czym rozpoznać ptasi trop i jak to jest z tym archeopteryksem: jest pierwszym praptakiem czy nie? 🎨 Na ilustracji pterozaur autorstwa paleoartysty Marcina Ambrozika. Dziękujemy za udostępnienie!
Bartnik w dawnej Polsce pozornie nie miał trudnej pracy (choć bywała bolesna). Mógł dziać barcie, czyli wyrąbywać je w drzewach, ale niekoniecznie – korzystano też z naturalnych dziupli. Pszczoły same się w nich osiedlały. Nie dokarmiał pszczół, bo nie było czym. Doglądać na bieżąco też nie doglądał. – W zasadzie to bywał w niej dwa razy do roku: na wiosnę i gdzieś tam już w momencie, kiedy miód się podbiera – opowiada prof. Aneta Pieniądz z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Ale sytuacja nie była taka prosta, jak się wydaje. W odcinku rozmawiamy o miodzie i historii bartnictwa.